Cześć!
Wczoraj wieczorem, kiedy wracaliśmy z pieskiem ze spaceru przybiegł do nas mały, przytulaśny kociak. Zaczął się łasić, domagać głaskania. Ja nie mogłam pozostać obojętna, więc zaprosiłam go do domu na małe conieco. Od razu wystawiłam posta na fb, bo może ktoś maluszka szukał, ale zero odzewu. Późnym wieczorem odezwała się jedna dziewczyna, która zaproponowała, że weźmie maleństwo dla babci - do domu niewychodzącego :) Ucieszyłam się, ale już wiedziałam, że ta noc nie będzie łatwa, bo mam w domu już 2 zwierzaki. Jak się okazało pozytywnie mnie kociak zaskoczył - jest tak grzeczny i ułożony, że do teraz niedowierzam. Mało tego znalazła się najprawdopodobniej kotka właścicielka - znajoma alkoholiczka z czwórką(czy już piątką) dzieci, która wypuściła koteczka 5 dni temu i sobie nie wrócił. Gdyby jeszcze pofatygowała się do mnie go zobaczyć, czy napisałaby chociaż, to może bym kociaka oddała jej z powrotem, ale ona ma to w dupie. Zatem ja też postanowiłam mieć ją w tym miejscu i w trosce o życie mojego wspaniałego Cezarego(tak, nazwałam go Czaruś) nie pozwolę mu wrócić do tego paskudnego domu. Postanowiłam jutro przekazać go dziewczynie, która do mnie napisała - ona podaruje maleństwo babci. kotek nie będzie wychodził na dwór, wiec mam pewność, że nic mu się nie stanie. Dziewczyna dziś kupi kuwetę i inne akcesoria dla malucha i w końcu zazna prawdziwej miłości człowieka.
Czaruś teraz śpi, to taki mały leniuszek. Mega grzeczny, czyściutki, zadbany. Idę przekazać mu jeszcze trochę swojej miłości, zanim przekażę go jutro jego nowej pani. Cieszę się tylko, że w czasie kiedy przebywał na podwórku nic mu się nie stało - maluch miał sporo szczęścia.
A posiłki na dziś:
- Bułka ciemna z ziarnami z łososiem wędzonym
- Omlet z 3 jajek z kurkami
- Kapusta