środa, 28 października 2015

Praca, praca i jeszcze raz załatwianie...

Cześć!

Mało mnie tutaj ostatnie dni. Luby dostał tydzień wolnego, więc postanowiliśmy to wykorzystać na remont. Niestety wczoraj nic nie ruszyliśmy, bo waćpan musiał odespać, a dzisiaj wezwali go do pracy - ktoś musiał jechać na delegacje. Zapowiedziałam mu, że jutro spinamy poślady i jazda - nie ma przebacz! Mam tylko mały problem z kupnem tynku mozaikowego - lokalnie nikt nie chce, bądź nie może mi namieszać koloru takiego, jaki sama sobie wymarzyłam. Szukam więc w necie.

Apropo netu to postanowiłam sobie kupić piżamę, jaka zawsze mi się marzyła :) Jednoczęściowa. Wreszcie w zimę nie będę tak marzła, a gdy luby zachachmęci jak dziś 3/4 kołdry to nie będę umierała z zimna. Wszyscy szczęśliwi, portfel trochę nie.

Portfel ma mi przywieźć z Warszawy babcia koleżanki. Dwie i pół dyszki na targu, a portfel wygląda jakby z markowego sklepu za 120 zeta. Mam tylko nadzieję, że przywiezie taki jak chciałam, jestem bardzo wybredna.

Tak więc u mnie zakupy i zakupy, niekończące się załatwianie spraw i znów zakupy. Jeszcze muszę wziąć się za wypełnianie druczków z konkursu "Moc Nagród" - wygraliśmy znów 150zł i trzeba wysłać druczki z paragonami. Udało mi się też wygrać zestaw syropów z Excellence - mam nadzieję, że pysznych!

Ok, zabieram się za to szperanie za tynkiem mozaikowym. Odezwę się jeszcze dziś ;)

niedziela, 25 października 2015

Deszczowa niedziela...

Witam.

Tak, wiem, miałam być wczoraj...
Sorki, ale ten dzień mnie trochę przerósł. Najpierw zakupy, później mechanik, a na końcu węgiel. Dobrze, że nie byłam sama, bo wory ciężkie - mam nadzieję, że tego nie odcierpię...

Wieczorem i dzisiaj pooglądałam trochę stand up - polecam wklepać na You Tube Abelard Giza lub Karolina Piasecka. W niektórych momentach pękałam ze śmiechu.

Dziś usłyszałam od mojego lubego - niedzielnego leniwca - że zabiera mnie do kina. Sam to wymyślił, sam napomknął. Zaproponował też spacer. Uwinęłam się więc z obiadem, posprzątałam i... czekam. Czekam już 3 godzinę, aż ruszy dupsko z tego łóżka. Już mnie szlag trafia! Po cholerę facet zapowiada fajny dzień, a później ma to w dupie? U Was też tak jest?
W rezultacie na spacerze z psem byłam już sama, a w gratisie zaczęło padać. Kino też już pewnie nie przejdzie, bo zanim szanowny książę wstanie to seanse się skończą. Jak ja tego nienawidzę...

Zastanawiam się co robić jutro - mam tyle planów do wypełnienia, że nie wiem za co się zabrać. Napewno w pierwszej kolejności muszę jutro wysłać zaległe paczki - wpierw trzeba je zapakować dobrze. To pikuś, mam wprawę.

Chciałam się Wam pochwalić, że wczoraj wreszcie dotarł zwrot za ekspres Tassimo - zwrot numer 4, a czekam jeszcze na piąty. To kolejne 150zł - w sumie będzie 600. Aż żałuję, że kupiłam ich tak mało, ale bałam się zaryzykować. Czekam jeszcze na zwrot z zakupu żelu Bryza Vanish Ultra - 4 dyszki. Jeśli wypali to będzie trzeba kupić więcej ;p

Lecę, odezwę się jutro!

piątek, 23 października 2015

Zapowiedź

No to witajcie.

Wczoraj mnie zabrakło, bo od rana byłam poza domem - nawet nie zdążyłam zjeść, taka jazda. W każdym razie już jestem. Po nocy przespanej tylko dzięki moim tabletko nasennym - Senzop 7,5mg - które polecam, biorę się za wykonywanie telefonów. Pierwszy do sklepu ekologicznego w Katowicach w sprawie ziółek AC Zymes i ParaProtex. Na samą myśl chce mi się śmiać. Bo wiecie, babcia mojego lubego uczęszcza do bioenergoterapeuty. Podobno wielki, znany człowiek - zjeżdżają do niego ludzie z całego świata. Dziwne, jak my tam byliśmy to nigdy nikogo poza nami nie ma, zawsze pusto. 
Szanowny pan doktor ostatniej wizyty przepisał pani babci oszałamiający lek na jej dolegliwości - No-Spa. śmiech na sali. No a wczoraj właśnie stwierdził, że pani babci  zniknęła z organizmu jedna bakteria - druga pozostała. I właśnie z tego powodu wysłał ją do Katowic po lek na wszystko AC Zymes i ParaProtex. Oczywiście podał jej adres i uświadomił panią babcię, że tylko tam dostanie ziółka i 2% zniżki od niego.
Pani babcia w drodze do domu mało nie zabiła kierowcy, gdy wspomniał, że to napewno sklep doktora i pojedzie najpierw bliżej sprawdzić czy te leki są - tak się w aucie darła, że doktorek dał jej adres, że powiedział, że tego nigdzie indziej nie dostanie, że ona jest posłuszna i ona chce z Katowic... Śmiech na sali.
Łaskawie dała nam 100zł na te ziółka narzekając, że nie ma pieniędzy i że leki będą napewno tańsze, więc reszty chce zwrot. Próbowałam ją uświadomić, że raczej droższe, ale odparła, że jestem głupia. No tak, w końcu jestem blondynką to się z panią babcią nie kłóciłam. Ale sprawdziłam w necie i pół godziny później zadzwoniłam do pani babci z wiadomością, że jej leki w necie dostępne są za 250zł i czy brać, czy to za dużo. W pierwszej chwili wydarła się, że z Internetu nie chce(ok mówię, ja kupie w Katowicach tylko dzwonię, że tyle lub więcej będą kosztowały) i że mam kupić i ze swoich wyłożyć. 
Jestem teraz ciekawa jak pani babcia będzie ze swoich nowych ziółek zadowolona, w necie nie znalazłam żadnych opinii...

Drugi telefon to zamówienie węgla. Zima idzie, więc trzeba się doposażyć, wiadomo.
Trzeci natomiast do mechanika - już się boję usłyszeć kwotę jaką strzeli za wymianę nagrzewnicy.

Narazie się zmywam, ale to jeszcze nie koniec na dziś - postanowiłam, że zrobię dla Was mały wykład odnośnie kupna odkurzacza. Osobiście przez pół roku szukałam swojego ideału i w końcu go znalazłam. Może komuś się to przyda ;)

Pozdro!


Kontynuuję - dzień nie był dla mnie dziś zbyt dobry. Dowiedziałam się kilku rzeczy, których wcale wiedzieć nie chciałam. Ale to pchnęło mnie do całkowitej zmiany mojego życia. I w końcu to zrobię. Koniec fałszywych przyjaźni, koniec naskakiwania ludziom. Koniec.

Brrr, trochę zimno się zrobiło na dworze - dobrze, że kupiłam w końcu wczoraj dres. Udało mi się załatwić węgiel, zobaczymy jak się będzie sprawował. W poniedziałek dostawa, więc trzeba się uzbroić w siły i chęci - będą, obiecałam to sobie.

Zaraz wybieram się do mojego bąbelka - chyba największego skarbu w moim życiu. Nigdy bym nie pomyślała, że jedna istota potrafi tyle w życiu zmienić i wykrzesać ze mnie tyle siły i miłości.

Odkurzacze przedstawię Wam jutro, bo dziś troszkę się zapomniałam i nie zrobiłam zdjęcia. 

środa, 21 października 2015

Wkurzona blondynka!

No cześć.

Dziś mój humor został popsuty kolejnym sms-em od niespełna rozumu dziewczyny...
Już nie wiem jak mam jej powiedzieć żeby więcej nie pisała. Mówiłam jej to, pisałam - nic nie pomaga. Swego czasu nawet postanowiłam, że jej pomogę, ale to się też nie sprawdza, bo dziewczyna jest tak ograniczona umysłowo, że nie rozumie nic, a każdą poradę i tak wrzuca do kosza, po czym żali się przez kolejne tygodnie, że znów jej nie wyszło i miałam rację. Tak się składa, że w jej kwestii ja zawsze mam rację...

Ale ok, odsuwam już myśli od niej, czas zająć się czymś pożyteczniejszym. Ale czym? Konkursy! Tak! One odprężają. Skupiam szare komórki i zaczynam tworzyć. Już mi lepiej :)

Niecierpliwie czekam na wyniki "Moc Nagród" i różnych akcji testerskich. Mam nadzieję, że dziś coś wpadnie. 

wtorek, 20 października 2015

Leniwy dzień - ale szczęśliwy!

Cześć!

Dzisiejszy dzień upłynął mi na lenistwie - jednym, wielkim, totalnym... No cóż,czasem człowiek chyba może się odchamić ;p

Chciałam się Wam pochwalić, że udało mi się dziś wygrać 2 zestawy kosmetyków z biedronkowego konkursu "Luksus, na który możesz sobie pozwolić". Każdy zestaw o wartości 200zł. Tylko gdzie ja to upcham? Oj, już widzę marudzenia mojego lubego...
Ale co mi tam, ja się cieszę. Samych żeli pod prysznic mam zapas na kilka lat...
Oprócz tego również w konkursie biedronkowym wygrałam dziś 2 razy po 50zł - "Moc Nagród" z 14.10. Codziennie wysyłam po 3 zgłoszenia i udaje mi się raz lub dwa wygrać - uzbierała się już ładna sumka ;)

Zmykam pisać raporty do kampanii - ktoś to musi robić. Głowa mi pęka dziś cały dzień, to chyba z lenistwa...

poniedziałek, 19 października 2015

Zott Monte Snack



Testowanie mlecznych kanapek Zott Monte Snack umożliwiło mi TRND. Bez wahania zgłosiłam się do projektu, bo uwielbiam mleczne kanapki, a tych jeszcze nie próbowałam.

Otrzymałam paczkę zawierającą 24 batoniki - 12 sztuk dla nas, 12 sztuk do rozdania.

Moja opinia:
Byłam dosyć pozytywnie nastawiona do testów, bo przyznam, że Monte kocham. No i nie zawiodłam się - kanapki smakują całkiem dobrze. Biały krem nie jest jednak dla mnie tak smaczny jak orzechowe nadzienie. Biszkopt ładnie nasączony, godnie wieńczy całość. Wszystko trzyma się dobrze, więc nic się nie kruszy i krem nie wypływa. Ja osobiście raz jadłam prosto z lodówki, a raz w temperaturze pokojowej - mają zupełnie inny smak! Trochę niepokoi mnie skład - zbyt dużo tych wszystkich E... Ale myślę, że od czasu do czasu można sobie i dzieciakom pozwolić na taką słodycz. Przekąski nie są maksymalnie słodkie, więc nawet mój luby się skusił - zagorzały przeciwnik mlecznych kanapek! Gdybym miała do wyboru Monte Snack lub Kinder to jednak wybrałabym Kinder - przyznaję się bez bicia! Ale polecam spróbować :)






Vizir GO Pods Alpine Fresh



Kolejna kampania, której Ambasadorką jestem to Kampania Vizir GO Pods od Everydayme.

Otrzymałam Opakowanie kapsułek do prania dla siebie(17sztuk) oraz 25 pojedynczo pakowanych kapsułek dla znajomych. Na zdjęciu tylko tyle, bo reszta rozeszła się niemal od razu.

Moja opinia:
Do kapsułek przekonałam się od samego początku, bo pachną obłędnie i są bardzo wygodne w użyciu - wyciągasz z estetycznego pudełka i wrzucasz do bębna. Nic się nie rozlewa, nic się nie brudzi. Niestety nie są one rozwiązaniem idealnym jeśli chodzi o pranie szybkie - 15 lub 30 minutowe, jakie zaoferowała mi moja nowa pralka. Poprostu w tym czasie kapsułki nie rozpuszczają się do końca i osłonka zostaje na ubraniach w formie gluta. Dlatego powiem Wam szczerze, że przechytrzyłam system i przy bardzo szybkim praniu poprostu kapsułkę przebijam i wyciskam jej zawartość do podajnika - może nie mądre, ale skuteczne i jestem zadowolona. Kapsułki piorą całkiem dobrze, nie miałam jeszcze na co narzekać. Zapach odzieży po wypraniu wspaniały. Myślę, że cena nie jest zbyt wygórowana - dobra jakość i maksymalna wygoda są tego warte. Dodatkowo kapsułki te są często w korzystnej promocji. Miałam mały problem jeśli chodzi o dozowanie kapsułek do mojej pralki - kapsułki wypiorą nawet 5kg odzieży, natomiast moja pralka połyka 7kg. Rozwiązałam ten problem tak, że jeśli pranie nie jest bardzo zabrudzone to wrzucam jedną kapsułkę, a jeśli jednak bardzo to wrzucam dwie. Do białego zawsze wrzucam dwie, oczywiście przy pełnej pralce. Polecam wypróbować.



Zott Cheese Snack



Rozpędziłam się trochę, więc z racji czasu, który posiadam i chęci postanowiłam zrecenzować dla Was również kampanię Zott Cheese Snack od TRND.

Otrzymaliśmy do testowania 12 podwójnych paczek serowych przekąsek Zott Cheese Snack - w sumie 24 paczki. 12 paczek dla nas i 12 do rozdania. Przekąski są dostępne w 2 wariantach smakowych - naturalny i ketchupowy.

Na zdjęciu nie uwieczniłam wszystkich paczek, bo conieco było już zjedzonych ;p

Moja opinia:
Wspaniała przekąska nie tylko dla dzieci, ale i dorosłych. Ja uwielbiam ser i dla mnie jest poprostu idealna. Bez konserwantów, więc zdrowa, po zjedzeniu jednej porcji czuję, że coś zjadłam - idealny na pierwszy głód. Zott Cheese Snac ma doskonałe wymiary - do szkoły, do plecaka, do torebki, a nawet do kieszeni. Jeśli chodzi o smak to życzyłabym sobie jeszcze innych wariantów, np. jakiegoś ostrzejszego serka. Ale mnie smakują oby dwa. Ketchupowy jest trochę kontrowersyjny i nie każdemu podchodzi, ale dla mnie jest pyszny. Zott Cheese Snack zrobiło furorę u nas na podwórku i dzieciakom spodobało się bardzo. Jedyny jak dla mnie minus to cena, bo regularnie przekąski mają kosztować 4,99zł za paczkę, czyli 4 przekąski. Ale i tak o wiele bardziej wolę podać dziecku i sama zjeść taki serek niż batonik. Napewno polecam każdemu wypróbować :)





Wilkinson Xtreme 3



Cześć! Na dziś przygotowałam dla Was recenzję dotyczącą maszynek do golenia Wilkinson Xtreme 3. W końcu obiecałam relacje z testów ;)

Maszynki te otrzymał mój partner, dzięki uprzejmości Rekomenduj.to - teraz nie ma wymówek żeby się nie golić ;p

Ogólnie paczuszka całkiem spora, bo 8 sztuk dla mojego mężczyzny i 10 do rozdania znajomym. No i oczywiście ulotki.

Poniżej wklejam kilka zdjęć, żebyście mieli dokładny obraz tego, o czym piszę.

Moja opinia:
Maszynki mają ciekawy kształt i bardzo wygodny uchwyt pokryty gumką - nie ślizgają się i leżą pewnie w dłoni. Podoba mi się, że mają trzy ostrza i pasek nawilżający. Pasek jest dla mnie miękki, więc przypadł mi do gustu. Sama wypróbowałam i mogę ze śmiałością stwierdzić, że maszynka spełnia wszystkie moje oczekiwania. 

Opinia mojego mężczyzny:
Kształt i wygoda trzymania to zdecydowane atuty tych maszynek. Dotychczas używałem tylko i wyłącznie maszynek marki Gillette, bo tylko one dawały mi 100% satysfakcji. Ale muszę stwierdzić, że jednak Wilkinson Xtreme 3 daje radę! Maszynki golą dokładnie i gładko, nie zauważyłem żadnych szarpnięć. Trzymają się w dłoni lepiej niż Gillette. Osobiście przekonały mnie do zmiany dotychczasowych maszynek.


Jak widzicie maszynki u nas zdały test i możemy śmiało polecić :)





niedziela, 18 października 2015

Cześć!

Ja już po obiadku - w końcu jak co niedziela trzeba się było wysilić i zrobić pieczeń i kluski. Kluski oczywiście mrożone, ze sklepu - bo po co pół dnia się paćkać ze swojskimi, kiedy te są też pyszne? Mój teraz gra na moim telefonie, więc mam chwilkę dla siebie bez marudzenia.

Postanowiłam jeszcze zgłosić ze 2 paragony do akcji "Moc Nagród". A, no tak! Nie mówiłam Wam! Jestem konkursiarą i testerką nałogową. To trwa już od jakichś 10 lat, z małą przerwą 3 letnią. Teraz, od około 4 lat biorę udział w konkursach i testach codziennie. Odpręża mnie to, cieszy i zajmuje myśli, dzięki czemu nie myślę o pierdołach, które mnie dołują. 
Wygrałam już mnóstwo rzeczy, m.in. 3000zł w sms-owym konkursie telewizyjnym serialu "Ranczo". I to chyba największa z moich wygranych. Oprócz tego wygrałam wiele kosmetyków, gadżetów, bluz, bonów zakupowych(w tym roku miałam do wydania 1600zł na Zalando;) i innych wypasionych nagród.
Jeśli chodzi o testy to też mam na swoim koncie kilkadziesiąt kampanii - najnowsze to Cheese Snack z TRND, Vizir GO Pods z everydayme.pl, Monte Snack z TRND i Wilkinson z Rekomenduj.to. W najbliższych dniach opiszę Wam conieco o kampaniach i o tym, co na temat tych produktów uważam - może komuś się przyda rzetelna opinia, bo mimo udziału w kampanii jako Ambasador nie zamierzam ani trochę słodzić! 

Patrzę za okno i pogoda dziś nie zła, więc trzeba by się wybrać na jakiś spacerek. Moje dziurawe buty to chyba nie jest dobry pomysł, ale szkoda mi brać nowych... Tak, jestem skąpa i szporobliwa - mam z tym mały problem. Na szczęście tylko dla siebie samej, więc nikt z moich bliskich na tym nie cierpi. 

Tak wogóle to chciałam Was jeszcze o czymś poinformować - od listopada zaczynam odchudzanie! Dokładniej mam na myśli jakiś ciekawy program ćwiczeń(chyba z Chodakowską), jazdę na rowerku stacjonarnym(przyszły teściu się o niego nie upomina, więc trzeba korzystać) no i oczywiście dietę! To ostatnie to najmniejszy problem, jazdę na rowerku też lubię, ale trochę gorzej może być z ćwiczeniami. Bez systematyczności nie będzie efektów, więc spinam moje wielkie poślady i do dzieła! A czemu nie od dziś? Najpierw wizyta u endokrynologa, na którą czekam już ponad pół roku. Muszę mu conieco opowiedzieć i porobić badania hormonalne. Jak się uspokoi to w końcu będę sukcesywnie dążyła do utraty kilogramów :)

Ok, lecę na ten spacerek. Muszę jeszcze mojego niedzielnego leniucha wytargać z łóżka. Pozdro!

sobota, 17 października 2015

Uff, sobota...

jestem, jak obiecałam. Mój luby właśnie zjada golonko, a ja jak zwykle się nudzę. Jest tyle do roboty, ale chęci już tyle nie ma...

Ok, może opowiem Wam coś o sobie, skoro wczoraj nie miałam czasu.

Jestem blondynką, ale to już chyba wiecie ;p Mam 24 lata i na codzień zajmuję się domem. Piorę, gotuję, sprzątam. Okazyjnie naprawiam, remontuję i takie tam. W każdym razie nie mam pracy. Dorywczo zajmuję się opieką nad dziećmi. Często też robię za gońca, opiekunkę, tragarza, mechanika, elektronika, informatyka, panią od zakupów, psychologa, doradcę(życiowego, finansowego, w sprawie samochódw, zakupów, itd.) - za darmo... Pospolicie mówiąc daję się wykorzystywać. Wiem to, ale chyba mi to odpowiada - mam syndrom przybornika, poprostu lubię być niezbędna i niezastąpiona. Moi znajomi to wykorzystują i niestety tylko do tego jestem im potrzebna. Ale spoko, nie łamię się - już nie... etap depresji mam narazie za sobą.

Nie mam prawdziwych przyjaciół - uważam, że takie przyjaźnie istnieją, ale doświadczyłam tego jedynie w latach szczenięcych. 

Gdybym miała Wam opowiedzieć o perypetiach moich znajomych to musiałabym napisać esej, serio. Nawet nie wiecie jak bardzo mogą pogmatwać się ludzkie losy, kiedy są oparte na fałszu i obłudzie. Nie wiadomo czy się śmiać, czy płakać. Ja w każdym razie nie wypowiadam się na niczyje tematy nikomu, prócz mojego lubego - bo wiem, że on nikomu nie powie. Za to często muszę robić za dyktafon i przyjmować informacje od każdej znajomej która chce się wygadać. Czasem to męczy, ale w końcu wychodzi śmiesznie. Bo tylko ja zwykle znam sedno sprawy.

Chciałabym Wam opowiedzieć o moim życiu przyszłym - o przeszłości tylko czasem powspominam. Nie obraźcie się, ale nie podam Wam prawdziwych imion moich znajomych - poprostu nie. 

Na najbliższy czas, jak już wspominałam, czeka mnie trochę roboty. Obiecałam sobie, że do świąt wreszcie skończę remont - trwa on baaardzo długo, ale w końcu ponad miesiąc temu zebrałam się do kupy i zrobiłam jeden pokój, położyłam panele w drugim i został mi już tylko przedpokój. Nie wiem czy dam radę sama - kładzenie tapet mi się uda, ale już tynk mozaikowy może nie pójść tak łatwo... a nie lubię wydawać pieniędzy niepotrzebnie, o czym napewno też Wam wspomnę. Na koniec panele i później same przyjemności, czyli składanie mebli do przedpokoju, malowanie futryn i sprzątanie. Porządki będą napewno wielkie, ale do tego czasu jeszcze daleko. Jeszcze wymarzyłam sobie przed tym łóżko. Nie kupne - nie stać mnie na łóżko za ponad 2 tysiące. Bo to nie będzie zwykłe, małe łóżko. Będzie to łóżko małżeńskie - 180x200cm składane na ścianie. Pod łóżkiem wymarzyłam sobie jeszcze kanapę. Roboty jest sporo, ale mam ogólny zamysł i wizję jak ma to wszystko wyglądać. Napewno zdjęciem końcowego efektu Was poczęstuję.  Narazie głowię się tylko jak zamocować stelaż, by składał się na ścianę, ale dam radę, uwierzyłam w siebie.

Ostatnią rzeczą, a właściwie dwoma, które muszę zrobić praktycznie na już jest wymiana nagrzewnicy w samochodzie i sondy lambda. Wymiana sondy to pikuś, o ile wie się, którą trzeba wymienić - mój partner do mechanika na obdukcję wybiera się już od miesiąca, więc mam małe pole do manewru, a wymieniać obu nie będę jeśli tylko jedna padła. ale zaraz mu nakopię i uświadomię że termin ma do środy. Wymiana nagrzewnicy za to jest to sprawa o wiele bardziej skomplikowana. Muszę rozebrać cały kokpit i deskę. boję się, bo jak coś spierniczę to będzie jazda. No ale co mam zrobić? Mechanik zaśpiewał 6 stów, więc nie mam o czym z nim rozmawiać. No a mój luby prędzej rozpieprzy to auto niż je naprawi... Więcej strat niż pożytku? - Co to, to nie!

Dobra, zwijam się zgrywać lubemu jego muzę na pendrive, żeby miał co słuchać w swojej cytrynie. 

To do jutra!

piątek, 16 października 2015

Świat Blondynki - krótka opowieść po co, na co i dla kogo :)

Cześć

Postanowiłam założyć tego bloga już kilka lat temu, ale dopiero dziś zebrałam do kupy wszystkie chęci, za i przeciw, myśli - no i pufff!

Ideą mojego bloga będzie pisanie Wam o moim codziennym życiu - życiu blondynki. Dowiecie się prawdy o mnie, ludziach z mojego otoczenia, o tym co myślę, a co mówię. Niektóre rzeczy mogą Wam się wydawać śmieszne, albo zatrważające - komentujcie, bez skrępowania :)

O sobie opowiem Wam już jutro - teraz lecę oglądać "Kac Vegas 3". Widziałam już ze dwa razy, no ale nic mnie nie powstrzyma.  Chyba, że mój facet, który marudzi mi, że mam mu zrobić budyń...

Do jutra!