Witam.
Tak, wiem, miałam być wczoraj...
Sorki, ale ten dzień mnie trochę przerósł. Najpierw zakupy, później mechanik, a na końcu węgiel. Dobrze, że nie byłam sama, bo wory ciężkie - mam nadzieję, że tego nie odcierpię...
Wieczorem i dzisiaj pooglądałam trochę stand up - polecam wklepać na You Tube Abelard Giza lub Karolina Piasecka. W niektórych momentach pękałam ze śmiechu.
Dziś usłyszałam od mojego lubego - niedzielnego leniwca - że zabiera mnie do kina. Sam to wymyślił, sam napomknął. Zaproponował też spacer. Uwinęłam się więc z obiadem, posprzątałam i... czekam. Czekam już 3 godzinę, aż ruszy dupsko z tego łóżka. Już mnie szlag trafia! Po cholerę facet zapowiada fajny dzień, a później ma to w dupie? U Was też tak jest?
W rezultacie na spacerze z psem byłam już sama, a w gratisie zaczęło padać. Kino też już pewnie nie przejdzie, bo zanim szanowny książę wstanie to seanse się skończą. Jak ja tego nienawidzę...
Zastanawiam się co robić jutro - mam tyle planów do wypełnienia, że nie wiem za co się zabrać. Napewno w pierwszej kolejności muszę jutro wysłać zaległe paczki - wpierw trzeba je zapakować dobrze. To pikuś, mam wprawę.
Chciałam się Wam pochwalić, że wczoraj wreszcie dotarł zwrot za ekspres Tassimo - zwrot numer 4, a czekam jeszcze na piąty. To kolejne 150zł - w sumie będzie 600. Aż żałuję, że kupiłam ich tak mało, ale bałam się zaryzykować. Czekam jeszcze na zwrot z zakupu żelu Bryza Vanish Ultra - 4 dyszki. Jeśli wypali to będzie trzeba kupić więcej ;p
Lecę, odezwę się jutro!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz